Jest taka sprawa. Pod poprzednim rozdziałem było dość sporo komentarzy na temat mojego stylu pisania i dialogów.
Więc, cóż..
Inaczej nie umiem pisać. Staram się brać wasze rady do siebie, ale no tak, czy siak jest dużo dialogów. Swoją drogą, dziękuję za negatywne (pozytywne jeszcze bardziej) komentarze. Wracając - nie piszę profesjonalnie, nie jestem na nie wiadomo jak wysokim poziomie w pisaniu. Jestem amatorką, więc moje prace nie są doskonałe. Mogą być błędy stylistyczne i w ogóle, ale na pewno nie piszę, bo muszę, bo nie muszę. Robię to, bo chcę i z własnej woli. Tak dla kogoś wiadomości, nie pamiętam już kogo.
Kiedyś, jak miałam bloga z imaginami to nie było tam prawie wcale nie było dialogów i uwierzcie mi na słowo - było miliard razy gorzej. Po za tym, dopiero się rozkręcam i później będzie tylko lepiej :)
Nie zapominajcie też, że mam szkołę, naukę i obowiązki, zwłaszcza, że jestem w ostatniej klasie. Wiecie jak to jest, ew.
I druga sprawa, proszę was wszystkie, żebyście głosowały w ankiecie po prawej. Jeśli nie rozstrzygniemy tej sprawy, zostaniemy bez Sarah. Więc, jeszcze raz proszę
głosujcie, głosujcie, głosujcie.
wtorek, 21 października 2014
sobota, 18 października 2014
Rozdział 52.
Zayn
- Louis, bracie, gratuluję! Będę chrzestnym, prawda? - zapytałem przyjaciela.
- Dzięki, stary. Sarah! Zayn może zostać chrzestnym?
- Spokojnie panowie, mamy jeszcze siedem miesięcy na zastanowienie się. - powiedziała Sarah. - Ale chcę, żeby Des była chrzestną.
Razem z Lou zaśmialiśmy się na ostatnie słowa jego narzeczonej. Zawsze traktowała Des jak siostrę, z tego co wiem od Louisa. Sama była jedynaczką.
- Lou, Lou, Lou. Od kiedy z ciebie taki pantofel?
- Miłość zmienia ludzi, stary. Ty też mógłbyś już znaleźć sobie jakąś dziewczynę. Wiesz, niedługo się zestarzejesz i już żadna nie będzie cię chciała, korzystaj póki możesz. - po swoich słowach Tomlinson odsunął się ode mnie i zaczął rozmowę ze swoją matką. Dyskretnie spojrzałem na Des. Chyba pisała sms-a. Postanowiłem podejść do niej i pogadać. Usiadłem na krześle, na którym wcześniej siedziała Sarah i rozpocząłem z nią rozmowę.
- Jak się masz?
- Dobrze, dziękuję, a co u ciebie?
- Jakoś leci, nie narzekam. Jak głowa?
- Lepiej, ale nadal nie jest idealnie. Trochę mnie boli.
- Chcesz jakąś tabletkę? Albo może zawiozę cię do domu?
- Nie, dzięki. Nie jest aż tak źle. W razie czego powiem ci.
- Okej.
- Um, a w saunie było fajnie?
- Z pewnością byłoby lepiej, gdybyś była z nami. Chociaż nie było źle.
- Okej. Wiesz co, może jednak pojadę do domu.
- Dobrze, chodźmy, zawiozę cię.
- Nie, jeśli chcesz to zostań, dam sobie radę, jeśli pojadę taksówką.
- Chcę mieć pewność, że nic ci się nie stanie. No już, nie daj się prosić.
- Skoro tak chcesz.
- Idę powiedzieć twojemu bratu, że wychodzimy.
- Mhm.
Wstałem z krzesła i zacząłem szukać Louisa, którego nie mogłem nigdzie dostrzec, to samo z Sarah. Ciekawe. Ostatecznie, nie mogąc ich znaleźć, napisałem Lou wiadomość i wyszedłem razem z Des z restauracji. Gdy stanęliśmy pod drzwiami auta postanowiłem jeszcze raz się do niej odezwać.
- Lubię cię, wiesz?
- Dzięki? Ja ciebie ewentualnie też, ale tylko wtedy, kiedy nie jesteś moim nauczycielem. Bo inaczej to, um, trochę niezręczne.
- Możliwe, że masz rację. Wsiadaj. - powiedziałem, kiedy otwarłem jej drzwi.
- Już, już - odpowiedziała żartobliwym tonem.
Obszedłem samochód dookoła i usiadłem na miejscu kierowcy. Zapiąłem pas i włożyłem kluczyk w stacyjkę.
- Dziękuję. - usłyszałem po chwili.
- Za?
- Za wszystko, że tak się mną zajmujesz i mi pomagasz, Zayniee*.
- Nie ma sprawy.
Odpaliłem auto i moment później zaczęło jechać do przodu.
- Lubię cię, wiesz?
- Dzięki? Ja ciebie ewentualnie też, ale tylko wtedy, kiedy nie jesteś moim nauczycielem. Bo inaczej to, um, trochę niezręczne.
- Możliwe, że masz rację. Wsiadaj. - powiedziałem, kiedy otwarłem jej drzwi.
- Już, już - odpowiedziała żartobliwym tonem.
Obszedłem samochód dookoła i usiadłem na miejscu kierowcy. Zapiąłem pas i włożyłem kluczyk w stacyjkę.
- Dziękuję. - usłyszałem po chwili.
- Za?
- Za wszystko, że tak się mną zajmujesz i mi pomagasz, Zayniee*.
- Nie ma sprawy.
Odpaliłem auto i moment później zaczęło jechać do przodu.
dwadzieścia minut później
Kilka sekund temu podjechaliśmy pod dom Des. W tym samym momencie rozległ się głośny grzmot, a chwilę później niebo przecięła duża, srebrna błyskawica.
- Jesteśmy, Di.
- Um, Zayn? Może chciałbyś na chwilę wejść do środka, huh?
- Boisz się burzy?
- Nie, ja tylko... Okej, boję się.
- Skoro tak, chodźmy.
Odpiąłem pas i wysiadłem ze samochodu. Okrążyłem go i otworzyłem drzwi Des.
- Mhm, gentleman. - skomentowała krótko i uśmiechnęła się pod nosem.
- Jak zawsze! - udałem oburzenie, na co zachichotała cicho.
Zamknąłem auto i przeszliśmy przez furtkę. Gdy stanęliśmy pod drzwiami, z nieba zaczął padać deszcz, po prostu ulewa niemiłosierna. Tomlinson wyjęła klucze z torebki i otworzyła drzwi.
- Chcesz kawę, herbatę, kakao?
- A ty?
- Chyba kakao.
- Więc ja też, dzięki. Jak głowa?
- Lepiej. Chodź, skoro zostaniesz, to może obejrzymy jakiś film?
- Pewnie. Jaki chcesz?
- Horror.
- Czytasz mi w myślach. Zobacz, lubisz oglądać horrory, ale boisz się burzy.
- Jeśli komuś powiesz to inaczej pogadamy.
- Czy ty im grozisz?
- Nie, no gdzie tam. Taka grzeczna dziewczynka jak ja miałaby ci grozić?
Uśmiechnąłem się i poszliśmy do kuchni zrobić dwie gorące czekolady. Kiedy już były gotowe poszliśmy na górę, do jej pokoju i usiedliśmy na kocach, leżących na podłodze wraz z laptopem. Wzięliśmy jeszcze kilka poduszek oraz kołdrę i okryliśmy się nią. W końcu Di włączyła The Ring, bo to na niego się zdecydowaliśmy. Podczas oglądania filmu trochę gadaliśmy, śmialiśmy się i od czasu do czasu zdarzały się małe bitwy na poduszki. Ze względu na to, że Des nie była taka dzielna jak mówiła wcześniej, była przytulona do mojego torsu. Idealny wieczór.
Półtorej godziny później film się skończył, a my postanowiliśmy pograć w 20 pytań.
- Ulubiony kolor? - zapytałem Di jako pierwszy.
- Nie mam jednego, lubię wszystkie. Kiedy masz urodziny?
- Dwunastego stycznia. Ulubiona piosenka?
- Um, nie wiem, chyba 'Sweater weather' od The Neighbourhood. Ulubione miejsce na świecie?
- Walia, Londyn.
- Idziemy spać?
- Mam tu zostać? Myślałem, że mam tylko z tobą posiedzieć, a później, kiedy już będziesz chciała iść spać, wyjdę. Ale jak wolisz.
- Zostań, nie lubię być sama w domu. Więc, ty możesz spać na łóżku, a ja przyniosę sobie materac.
- Nie, ty śpij w łóżku.
- No co ty, przecież jesteś gościem.
- Ale kobietom się ustępuje.
- Co z tego. Śpisz na łóżku i koniec.
- Zgoda, ale pod jednym warunkiem.
- Słucham.
- Śpisz ze mną.
- Co? Uh, no okej.
- Dobrze. Mogę iść wziąć prysznic?
- Tak, pewnie, zaraz dam ci jakieś rzeczy Louisa do spania. I ręcznik.
Skinąłem głową i usiadłem na łóżku. Des w tym czasie poszła do pokoju brata. Po około pięciu minutach wróciła z czarną bluzką i szarymi, dresowymi spodniami oraz zielonym ręcznikiem.
- Możesz już iść, ja pójdę się umyć do łazienki na dole, jakby co. Jak skończysz to przyjdź tutaj i wejdź już do łóżka, albo cokolwiek chcesz. Jesteś głodny? Mogę zrobić ci coś do jedzenia.
- Nie, dziękuję. Najadłem w tej restauracji, do rana raczej nie będę potrzebował jedzenia. Więc idę, do zobaczenia później!
Dziewczyna odpowiedziała jeszcze coś w stylu 'mhm, okej'. Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się do łazienki. Po przejściu przez krótki korytarz byłem na miejscu. Zamknąłem drzwi od łazienki i szybko zrzuciłem z siebie ubrania. Wszedłem do kabiny i odkręciłem ciepłą wodę. Już po chwili po moim ciele rozlała się ciepła woda. Chwyciłem z półki pierwszy lepszy żel do mycia i umyłem dokładnie całe ciało. Postałem jeszcze chwilę pod prysznicem i wyszedłem. Wytarłem się ręcznikiem
i ubrałem koszulkę oraz bokserki, które jak się okazało były pomiędzy koszulką i spodniami. Następnie ubrałem jeszcze spodnie i przewiesiłem ręcznik przez kaloryfer. Opuściłem pomieszczenie i poszedłem do pokoju Des. Ona czekała już na mnie, siedziała na łóżku i robiła coś w telefonie.
- Jestem już, w skali od 1 do 10 jak bardzo tęskniłaś? - zapytałem zaczepnie.
- Och, wiesz przecież, że moja tęsknota była poza skalę! - odpowiedziała sarkastycznie. - Idziemy spać?
- Tak.
Wszedłem do łóżka i położyłem się obok niej. Leżała do mnie plecami. Przysunąłem się bliżej i przerzuciłem ramię przez jej talię.
- Dobranoc. - wymruczałem jej do ucha i położyłem głowę na poduszkę.
- Dobranoc. - odpowiedziała ziewając.
Ten rozdział chyba jest dłuższy od tamtego.
I teraz sprawa komentarzy
Dostałam jeden taki: "
Naprawde fajny :) Biorac pod uwage ze przejelas tego bloga w jego polowie <3 A bedziesz dodawac rozdzialy jakos systematycznie czy po prostu kiedy bedziesz miala czas i wene?"
Więc właśnie mam pytania co do tego:
wolicie dwa/trzy krótsze (czyli takie jak ten) rozdziały w tygodniu, czy jeden lub ewentualnie dwa dłuższe?
Ja osobiście wolałabym opcję pierwszą, bo nie umiem i nie lubię pisać długich rozdziałów, nie dam rady napisać 20 stron w wordzie, jak zapewne byście chciały.
Drugi komentarz :
'' Przeczytałam właśnie ten rozdział i teraz chciałabym wyrazić swoją opinię:
po 1. rozdział jest strasznie krótki i nic się w nim nie dzieje.
po 2. są okropne błędy.
po 3. rozdział nie ma spójności
po 4. jest coś takiego że Des szła do domu i nagle znalazła się w szpitalu :o
Musisz jeszcze dłuuugo popracować żeby pisać chodź w połowie tak dobrze jak poprzednia autorka.''
Naprawdę nie piszę nawet w połowie tak dobrze jak Sun shine? Jeśli jestem tak bardzo okropna to mogę odejść, bo robię to dlatego, żebyście mogły się dowiedzieć jak to się skończy.
Chciałabym się odnieść do paru rzeczy, mianowicie:
co do punktu 2. ja żadnych błędów nie widzę, może jestem ślepa, nie wiem. A nawet jeśli, to jestem tylko człowiekiem, moje drogie.
i jeszcze 4. to nie jest mój błąd, tylko twój, bo źle to zrozumiałaś.
PS. nie pouczaj mnie, proszę, bo sama robisz błędy.
Jest jeszcze jedna sprawa, dodam do bohaterów Sarah, ale mam trzy opcję, co do tego kto użyczy jej twarzy:
1. Lucy Hale
2. Jade Thirlwall
3.Shay Mitchell
Zobaczcie sobie wszystkie trzy dziewczyny i do każdego komentarza poproszę numer, okej?
Chyba, że macie inne propozycje, to poproszę.
@perfectlloydxo
- Chcesz kawę, herbatę, kakao?
- A ty?
- Chyba kakao.
- Więc ja też, dzięki. Jak głowa?
- Lepiej. Chodź, skoro zostaniesz, to może obejrzymy jakiś film?
- Pewnie. Jaki chcesz?
- Horror.
- Czytasz mi w myślach. Zobacz, lubisz oglądać horrory, ale boisz się burzy.
- Jeśli komuś powiesz to inaczej pogadamy.
- Czy ty im grozisz?
- Nie, no gdzie tam. Taka grzeczna dziewczynka jak ja miałaby ci grozić?
Uśmiechnąłem się i poszliśmy do kuchni zrobić dwie gorące czekolady. Kiedy już były gotowe poszliśmy na górę, do jej pokoju i usiedliśmy na kocach, leżących na podłodze wraz z laptopem. Wzięliśmy jeszcze kilka poduszek oraz kołdrę i okryliśmy się nią. W końcu Di włączyła The Ring, bo to na niego się zdecydowaliśmy. Podczas oglądania filmu trochę gadaliśmy, śmialiśmy się i od czasu do czasu zdarzały się małe bitwy na poduszki. Ze względu na to, że Des nie była taka dzielna jak mówiła wcześniej, była przytulona do mojego torsu. Idealny wieczór.
Półtorej godziny później film się skończył, a my postanowiliśmy pograć w 20 pytań.
- Ulubiony kolor? - zapytałem Di jako pierwszy.
- Nie mam jednego, lubię wszystkie. Kiedy masz urodziny?
- Dwunastego stycznia. Ulubiona piosenka?
- Um, nie wiem, chyba 'Sweater weather' od The Neighbourhood. Ulubione miejsce na świecie?
- Walia, Londyn.
- Idziemy spać?
- Mam tu zostać? Myślałem, że mam tylko z tobą posiedzieć, a później, kiedy już będziesz chciała iść spać, wyjdę. Ale jak wolisz.
- Zostań, nie lubię być sama w domu. Więc, ty możesz spać na łóżku, a ja przyniosę sobie materac.
- Nie, ty śpij w łóżku.
- No co ty, przecież jesteś gościem.
- Ale kobietom się ustępuje.
- Co z tego. Śpisz na łóżku i koniec.
- Zgoda, ale pod jednym warunkiem.
- Słucham.
- Śpisz ze mną.
- Co? Uh, no okej.
- Dobrze. Mogę iść wziąć prysznic?
- Tak, pewnie, zaraz dam ci jakieś rzeczy Louisa do spania. I ręcznik.
Skinąłem głową i usiadłem na łóżku. Des w tym czasie poszła do pokoju brata. Po około pięciu minutach wróciła z czarną bluzką i szarymi, dresowymi spodniami oraz zielonym ręcznikiem.
- Możesz już iść, ja pójdę się umyć do łazienki na dole, jakby co. Jak skończysz to przyjdź tutaj i wejdź już do łóżka, albo cokolwiek chcesz. Jesteś głodny? Mogę zrobić ci coś do jedzenia.
- Nie, dziękuję. Najadłem w tej restauracji, do rana raczej nie będę potrzebował jedzenia. Więc idę, do zobaczenia później!
Dziewczyna odpowiedziała jeszcze coś w stylu 'mhm, okej'. Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się do łazienki. Po przejściu przez krótki korytarz byłem na miejscu. Zamknąłem drzwi od łazienki i szybko zrzuciłem z siebie ubrania. Wszedłem do kabiny i odkręciłem ciepłą wodę. Już po chwili po moim ciele rozlała się ciepła woda. Chwyciłem z półki pierwszy lepszy żel do mycia i umyłem dokładnie całe ciało. Postałem jeszcze chwilę pod prysznicem i wyszedłem. Wytarłem się ręcznikiem
i ubrałem koszulkę oraz bokserki, które jak się okazało były pomiędzy koszulką i spodniami. Następnie ubrałem jeszcze spodnie i przewiesiłem ręcznik przez kaloryfer. Opuściłem pomieszczenie i poszedłem do pokoju Des. Ona czekała już na mnie, siedziała na łóżku i robiła coś w telefonie.
- Jestem już, w skali od 1 do 10 jak bardzo tęskniłaś? - zapytałem zaczepnie.
- Och, wiesz przecież, że moja tęsknota była poza skalę! - odpowiedziała sarkastycznie. - Idziemy spać?
- Tak.
Wszedłem do łóżka i położyłem się obok niej. Leżała do mnie plecami. Przysunąłem się bliżej i przerzuciłem ramię przez jej talię.
- Dobranoc. - wymruczałem jej do ucha i położyłem głowę na poduszkę.
- Dobranoc. - odpowiedziała ziewając.
Ten rozdział chyba jest dłuższy od tamtego.
I teraz sprawa komentarzy
Dostałam jeden taki: "
Naprawde fajny :) Biorac pod uwage ze przejelas tego bloga w jego polowie <3 A bedziesz dodawac rozdzialy jakos systematycznie czy po prostu kiedy bedziesz miala czas i wene?"
Więc właśnie mam pytania co do tego:
wolicie dwa/trzy krótsze (czyli takie jak ten) rozdziały w tygodniu, czy jeden lub ewentualnie dwa dłuższe?
Ja osobiście wolałabym opcję pierwszą, bo nie umiem i nie lubię pisać długich rozdziałów, nie dam rady napisać 20 stron w wordzie, jak zapewne byście chciały.
Drugi komentarz :
'' Przeczytałam właśnie ten rozdział i teraz chciałabym wyrazić swoją opinię:
po 1. rozdział jest strasznie krótki i nic się w nim nie dzieje.
po 2. są okropne błędy.
po 3. rozdział nie ma spójności
po 4. jest coś takiego że Des szła do domu i nagle znalazła się w szpitalu :o
Musisz jeszcze dłuuugo popracować żeby pisać chodź w połowie tak dobrze jak poprzednia autorka.''
Naprawdę nie piszę nawet w połowie tak dobrze jak Sun shine? Jeśli jestem tak bardzo okropna to mogę odejść, bo robię to dlatego, żebyście mogły się dowiedzieć jak to się skończy.
Chciałabym się odnieść do paru rzeczy, mianowicie:
co do punktu 2. ja żadnych błędów nie widzę, może jestem ślepa, nie wiem. A nawet jeśli, to jestem tylko człowiekiem, moje drogie.
i jeszcze 4. to nie jest mój błąd, tylko twój, bo źle to zrozumiałaś.
PS. nie pouczaj mnie, proszę, bo sama robisz błędy.
Jest jeszcze jedna sprawa, dodam do bohaterów Sarah, ale mam trzy opcję, co do tego kto użyczy jej twarzy:
1. Lucy Hale
2. Jade Thirlwall
3.Shay Mitchell
Zobaczcie sobie wszystkie trzy dziewczyny i do każdego komentarza poproszę numer, okej?
Chyba, że macie inne propozycje, to poproszę.
@perfectlloydxo
czwartek, 16 października 2014
Rozdział 51.
Des
Następnego dnia
- Mamo. Co to za niespodzianka? - zapytałam po raz kolejny w trakcie drogi do domu.
- Dowiesz się w domu, kochanie. - odpowiedziała mama i jęknęłam, opierając głowę o szybę w aucie. Chwilę potem włożyłam do uszu słuchawki.
Około godziny trzynastej otrzymałam wypis ze szpitala. Lekarz kazał mi zostać na trzy lub cztery dni w domu i się oszczędzać oraz nie stresować. Przypisał mi też tabletki na ciśnienie.
- Des, jesteśmy. Czas na niespodziankę. - powiedziała moja rodzicielka po jakichś czterdziestu minutach. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam swój podjazd, a także dom.
Najszybciej jak potrafiłam odpięłam pas i wyszłam z auta. Pobiegłam do domu i w try miga dobiegłam pod drzwi. Jednak, kiedy pociągnęłam za klamkę od drzwi, okazało się, że były zamknięte. Nie miałam przy sobie kluczy, więc zostało mi jedynie czekać na mamę.
Kilka minut później, może trzy, mama stanęła obok mnie i wyjęła z torebki klucze.
- Szybciej, proszę. Wiesz, że nie jestem zbytnio cierpliwa. - pośpieszałam mamę, która na moje słowa tylko westchnęła.
Kiedy w końcu drzwi się otwarły, od razu weszłam do środka. Weszłam do każdego pomieszczenia po kolei - salonu, kuchni, łazienki, sypialni mamy i swojej również. Na koniec, gdy już prawie się poddałam, postanowiłam wejść do pokoju brata.
Byłam pewna, że nikogo w nim nie ma, więc weszłam bez pukania. Jednak okazało się być odwrotnie - w pokoju był Louis, a z nim jego narzeczona, Sarah*. Na ich widok natychmiast zasłoniłam oczy. Najwidoczniej im w czymś przeszkodziłam, gdyż Sarah siedziała okrakiem na kolanach Lou, a jego ręce błądziły po całym jej ciele. Warto też wspomnieć, że oboje byli w samej bieliźnie, a ich ubrania leżały dookoła czarnego krzesła obrotowego.
- Ekhem. - odchrząknęłam znacząco, ponieważ prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy z mojej obecności i posuwali się coraz dalej.
Kiedy tylko Sarah mnie usłyszała, od razu odskoczyła od mojego brata i zakryła się kołdrą. Na jej policzkach pojawiły się bardzo wyraźne rumieńce. Cóż, też bym się zawstydziła w takiej sytuacji.
- Em, Des, nie miałyście przypadkiem przyjechać trochę później? - zapytał lekko zażenowany Tomlinson.
- Możliwe, wypuścili mnie trochę wcześniej ze szpitala. Przy okazji, cześć Loulou, cześć Sarrie**! - ostatnią część zdania wypowiedziałam zdecydowanie głośniej i przytuliłam mocno brata. Gdy już puściłam Louis'a, uścisnęłam Sarah***.
- Więc, co was tu sprowadza?
- Mamy wam coś do ogłoszenia! Wieczorem idziemy wszyscy na kolację, tak gdybyś chciała wiedzieć.
- Tylko rodzina, tak?
- Nie. Będzie też Zayn, bo jest drużbą!****
Cholera, no.
- A, okej. Idę do siebie, nie chcę dłużej wam przeszkadzać. - pożegnałam się i wyszłam z pokoju.
Weszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam rozglądać się po całym pomieszczeniu. Trochę dawno tu nie byłam. Trzy ściany były białe, czwarta była miętowa. Na jednej z białych ścian było duże okno, pod którym był szeroki parapet okryty cienkim, fioletowym materacem. Zimą często na nim siadałam i oglądałam otoczenie. Na drugiej ścianie było pełno antyram ze zdjęciami. Większość przedstawiała mnie i Lou, ale sporo było też tych z Victorią. Można było znaleźć też pobrane z internetu, oraz cytaty. Ostania z białych ścian była pusta, bez żadnych ozdób. Pod nią stała komoda, biurko i kilka innych szafek. Obok znajdowały się także białe drzwi do niewielkiej łazienki. Z kolei o miętową ścianę oparte było łóżko okryte gładką, jasnoróżową pierzyną. Dookoła niej było mnóstwo kolorowych poduszek.
Nim się spostrzegłam, usnęłam.
Obudziłam się dopiero kilka minut przed godziną osiemnastą, co oznaczało, że mam około półtorej godziny na wyszykowanie się. Nie marnując czasu weszłam do łazienki, żeby wziąć prysznic. Po umyciu całego ciała i włosów wyszłam spod prysznica i wysuszyłam włosy, które później dokładnie wyprostowałam. Opuściłam pomieszczenie i spojrzałam na zegarek. Było pięćdziesiąt siedem minut po osiemnastej. Jęknęłam i zaczęłam wybierać strój. Długo nie mogłam się zdecydować, ale ostatecznie wybrałam klasyczną małą czarną, rozkloszowaną od pasa w dół i dziesięciocentymetrowe czarne szpilki. Na koniec pomalowałam rzęsy i zrobiłam średniej grubości kreski eye-linerem. Przejechałam usta różową szminką i byłam gotowa. Zeszłam na dół równo o dziewiętnastej dwadzieścia osiem.
- Wow, mała, pięknie wyglądasz! - skomentowali równocześnie Lou i Sarah.
Louis był ubrany w czarny garnitur i lśniąco białą koszulę. Miał też na sobie liliowy krawat. Włosy miał zaczesane do tyłu. Z kolei Sarrie miała na sobie sukienkę w kolorze krawatu swojego narzeczonego. Była na ramiączkach, a z tyłu miała spore wycięcie. Dół sukienki był tiulowy, a włosy dziewczyny były spięte w pięknego koka. Wyglądała olśniewająco, tak samo Lou.
Chwilę później z kuchni wyłoniła się mama, która - ubrana w szary komplet - także bardzo dobrze wyglądała
- Wow, naprawdę do siebie pasujecie. Jedziemy?
- Tak.
Dwadzieścia pięć minut później
Wyszłam ze samochodu. Chwilę później mama, Sarah i Louis powtórzyli wykonaną przeze mnie czynność. Nagle - ni stąd, ni zowąd - obok mnie pojawił się Zayn.
- Dobry wieczór, cześć.
- Och, dobry wieczór, kochany. - przywitała go moja matka, a chwilę później na jego powitanie odpowiedzieli również Lou i Sarrie. Ja jednak wciąż milczałam, a Malik, jak i cała reszta, patrzyli na mnie z wyczekiwaniem.
- Cześć, Zayn. - powiedziałam w końcu beznamiętnie, na co mulat kiwnął głową i uśmiechnął się.
Moment później byliśmy już w środku eleganckiej restauracji. Louis podszedł do lady, za którą stała jedna z pracownic owego miejsca.
- Rezerwacja na nazwisko Tomlinson, proszę. - powiedział nonszalancko mój brat.
- Tam jest pański stolik, niedługo podejdzie do państwa kelner.
Skierowaliśmy się w stronę stolika, który nam wskazała kobieta. Każdy z nas zajął swoje miejsce, ale tak się złożyło, że mi przypadło to naprzeciw Zayna.
Po kilku minutach przyszedł kelner. Podał każdemu z nas jedzenie, a gdy wszyscy skończyliśmy jeść Louis wstał.
- Więc, moi drodzy. Chcielibyśmy wam coś z Sarah ogłosić. - w tym momencie spojrzał na dziewczynę i delikatnie się uśmiechnął. - Wiecie już, że za cztery tygodnie będziemy brać ślub, a miesiąc temu dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli dziecko!
* - dodam do zakłaki ' bohaterowie ' Sarah i najprawdopodobniej w jej rolę wcieli się Lucy Hale. Jeśli macie jakieś inne propozycje, to piszcie, proszę, w komentarzach, bo ja naprawdę nie mam pojęcia kto jeszcze mógłby nią być
** - to będzie zdrobnieniem od jej imienia, może być? jeśli macie inne pomysły, również piszcie w komentarzach
*** - nie wiem jak się odmienia to imię
**** - nie znam się na ślubach, więc nie wiem, czy dobrze to napisałam
Więc, tak się kończy pierwszy rozdział mojego autorstwa.
Wiem, że rozdział jest cholernie krótki, ale chciałam, żebyście już dłużej nie musiały czekać :)
Następne oczywiście będą dłuższe, no, chyba, że ewentualnie zabraknie mi weny, lub czasu.
Teraz kończę notkę, bo nie mam już czasu.
Więc pa, do następnego rozdziału.
Miło by było zobaczyć chociaż kilka komentarzy, więc piszcie, czy się podobał, czy nie. Zapraszam też do czytania Heartbreak girl :)
ily
@perfectlloydxo
środa, 15 października 2014
Nowa autorka
Cześć, chciałabym Wam wszystkim powiedzieć, że przejęłam Deep.
Mam nadzieję, że mój styl pisania oraz to, co wymyślę do fanfiction Wam się spodoba i się polubimy. Mogę podać link do mojego fanfiction, żebyście się zapoznali z moim stylem pisania i ogólnie. Więc, tutaj macie Heartbreak girl (jest również na wattpadzie, tam jest więcej części).
Co do Deep'a postaram się dodawać minimum jeden rozdział w tygodniu, podczas wolnego trochę więcej. Mam pomysł na tego fanfica i myślę, że uda mi się go dokończyć w dobry sposób. Pierwszy rozdział mojego autorstwa powinien się pojawić w przyszłym tygodniu, w najgorszym przypadku za dwa.
Dziękuję Sunshine za to, że dała mi szansę.
Powtórzę się, ale to co - mam nadzieję, że się polubimy i dobrze nam się będzie 'współpracowało'.
Mam nadzieję, że mój styl pisania oraz to, co wymyślę do fanfiction Wam się spodoba i się polubimy. Mogę podać link do mojego fanfiction, żebyście się zapoznali z moim stylem pisania i ogólnie. Więc, tutaj macie Heartbreak girl (jest również na wattpadzie, tam jest więcej części).
Co do Deep'a postaram się dodawać minimum jeden rozdział w tygodniu, podczas wolnego trochę więcej. Mam pomysł na tego fanfica i myślę, że uda mi się go dokończyć w dobry sposób. Pierwszy rozdział mojego autorstwa powinien się pojawić w przyszłym tygodniu, w najgorszym przypadku za dwa.
Dziękuję Sunshine za to, że dała mi szansę.
Powtórzę się, ale to co - mam nadzieję, że się polubimy i dobrze nam się będzie 'współpracowało'.
~ N.
EDIT:
Zapomniałam wspomnieć, że w razie jakichkolwiek pytań, czy coś możecie wpadać na twittera - @perfectlloydxo
Jeślibym się długo nie zjawiała na blogu z rozdziałem możecie pisać xx
poniedziałek, 15 września 2014
UWAGA
W związku z tym, że nie mam kompletnie czasu na pisanie, a ni za dużo weny, zdecydowałam
się, że oddam blog, komuś kto go poprowadzi lepiej ode mnie i nie będzie zaniedbywał swoich
czytelników tak jak ja :) Jeżeli jest ktoś chętny proszę pisać na e-maila :) W razie gdyby było was więcej niż jedna osobą, pozostanie mi wybrać kogoś z was.
suunshinexd@gmail.com
Jeżeli nie będzie chętnych na przejęcie bloga, po prostu go zawieszam:)
Przepraszam, bardzo przepraszam, ale nie dam rady nic zrobić, a rozdział raz na dwa miesiące na pewno was nie będzie
zadowalał.
aha i jeżeli ktoś chcę Bally też jest do przejęcia.
Mam nadzieję, że jakoś to będzie z tym deep ,że ktoś go przejmie i wam się spodoba :)
Na pewno nie wrócę już do pisania ...
Pozdrawiam PRZEPRASZAM :(
się, że oddam blog, komuś kto go poprowadzi lepiej ode mnie i nie będzie zaniedbywał swoich
czytelników tak jak ja :) Jeżeli jest ktoś chętny proszę pisać na e-maila :) W razie gdyby było was więcej niż jedna osobą, pozostanie mi wybrać kogoś z was.
suunshinexd@gmail.com
Jeżeli nie będzie chętnych na przejęcie bloga, po prostu go zawieszam:)
Przepraszam, bardzo przepraszam, ale nie dam rady nic zrobić, a rozdział raz na dwa miesiące na pewno was nie będzie
zadowalał.
aha i jeżeli ktoś chcę Bally też jest do przejęcia.
Mam nadzieję, że jakoś to będzie z tym deep ,że ktoś go przejmie i wam się spodoba :)
Na pewno nie wrócę już do pisania ...
Pozdrawiam PRZEPRASZAM :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)